Strony

27 marca 2015

Dni otwarte w mojej szkole, czyli jak w jeden dzien stać się szkołą marzeń

Wczoraj w mojej szkole odbywały się Dni Otwarte, czyli dzień w którym 3 klasa gimnazjum może przyjść sobie pozwiedzać szkołę a my, uczniowie mamy sprawić aby umilić im ten czas. Mieliśmy przewodników, cukierki, ciasta, babeczki, każda klasa miała zaprezentować swój profil, czyli przedmioty jakich się uczymy. I nie pisałabym o tym gdyby nie to, że tak dobrze nam to wyszło.

Nie lubię swojej szkoły. Naprawdę jej nie lubię. A gdy tylko odradzałam przyjścia do niej to gimnazjaliści patrzeli się na mnie jak na idiotkę "ale przecież ta szkoła jest zajebista! widać ze wszyscy się tu dobrze czujecie". W sumie na ich miejscu sama bym się na to nabrała. Robiliśmy doświadczenia i wyglądaliśmy jakbyśmy wiedzieli o co w tej biologii i chemii chodzi, w dodatku mieliśmy fartuszki co daje +20 do mądrości. Inni z pasją rozprawiali jakich ciekawych rzeczy uczymy się na angielskim medycznym. Szkoda tylko że w ogóle nie wiemy o co biega z tą biologią a angielski medyczny jest po prostu nudny. Reszta profili tez wydawała się być ciekawa i zachęcająca dla 3 gimnazjalistów.
Nie chcę tu narzekać aż tak na moją szkołę, sama w końcu z własnego dobrowolnego wyboru do niej poszłam. Okazało się to pomyłką małą, ale przynajmniej poznałam fajnych ludzi. Jednak zadziwiło mnie to jak na jeden dzień szkoła może się stać miejscem przyjemnym, zachecającym. Sama dobrze się w niej czułam. Mieliśmy podobno najlepsze dni otwarte. Szkoda, że tak przyjemnie nie może być na co dzień. Albo chociaż po części. Chyba lubię moją szkołę w takie dni.
Na koniec wstawię dziś większą niż zwykle liczbę zdjęć. Aparatów wszędzie było pełno, więc co sobie będę załować ha.










20 marca 2015

Przywoływanie wiosny


Zastanawiałam się w którym dniu opublikować ten wpis, uznałam że piątek będzie najlepszy! W dodatku to pierwszy dzień wiosny (przynajmniej dla mnie - wolę się cieszyć 20 marca niż 21 z przyczyn osobistych) więc tym bardziej musi ona już się objawić w całej swej odsłonie!
Akcje "Przywoływanie wiosny" prowadzi Bobik , od dwóch lat tylko oglądałam zdjęcia innych, teraz czas na moje. No, może nie wszystkie moje, 2 do nich nie należą + szablon (kto wie jakie to zdjęcia?) ale w 6/9 są mojego autorstwa *chwalisię*,

Strasznie się cieszę, że już mamy oficjalnie wiosnę. Teraz tylko czas na pierwsze w tym roku rolki, pierwszy wiosenny spacer, pierwsze wracanie ze szkoły w sweterku i pójście do szkoły w sweterku, dłuższe dni, cieplejsze dni, uwielbiam to!

 Niestety póki co tylko słyszę od wszystkich jak to bardzo ciepło jest, ponieważ ja sama siedzę już od ponad tygodnia (!) w domu. Choroba mnie dopadła na całego, do teraz kaszle i męczę się z katarem. Chyba dawno tam dłuugo nie chorowałam haha. Pomimo tego dobry humor mnie nie opuszcza, mam nadzieję, że szkoła w przyszłym tygodniu mi go nie zepsuje!

17 marca 2015

Karolina choruje


Tak ostatnio wyglądają moje dni jak na powyższym zdjęciu. Zachorowałam sobie na zapalenie krtani i siedzę całyy czas w domu. Z jednej strony się już strasznie nudzę, a z drugiej w sumie na pewno odpocznę porządnie bo nie oddaję się żadnym wysilającym zajęciom. Pewnie czytający to maturzyści zaklinają mnie, bo sami by chcieli w końcu trochę się ponudzić huehue. Przepraszam. 

Z tej nudy aż właśnie tu weszłam aby coś napisać. Wszyscy na blogach piszą, że idzie wiosna że cieplutko i fajnie - u siebie nie czuję tej całej wiosny, a u niektórych na instagramach widziałam nawet, że  gdzieś spadł śnieg! Mam nadzieję, że tu nad morze nie dojdzie i że jak w końcu będę miała tą przyjemność wyjść z domu to będzie już 100% wiosna. Bo w końcu komu nie brakuje tej cudownej pory roku gdzie wszystko budzi się do życia? Ja mam nawet blogowe plany względem wiosny, dotyczące jakiegoś wyzwania....ale to w następnym poście! 

Idę dalej się "kurować", a będzie to polegało na graniu w simsy (czy tylko ja ciągle od czasu do czasu powracam do tej gry? ) i czytaniu "Lalki", która pewnie będzie zajmować mi czas do końca marca. Chociaż wbrew pozorom jest to dosyć normalna książka, przytłacza mnie tylko czcionka, jest nie w moim typie. Gdybym dostała wydanie z większą i mniej tłustą czczionką bym była w stanie przeczytać tą książkę o wiele szybciej.