Czas tak szybko leci, aż nie nadążam z regularnym pisaniem (chociaz regularność to pojęcie względne w blogosferze). Naprawdę, strasznie szybko to wszystko leci, ale przynajmniej do wakacji coraz bliżej. Praaaagnęęę wakacji.
Mam ochotę popisać, więc zacznę chronologicznie - co działo się kiedy mnie tu nie było?
W sobotę byłam na kawo-zakupach, bo trwał w trójmieście weekend za pól ceny to sobie pomyślałyśmy z dziewczynami że skorzystamy, a co! Koniec końców prawie żadne z lokalów nie obchodziły tego "święta" a jak już to tylko na wybrane produkty, niekoniecznie te fajne. My wybrałyśmy się do Pikawy (kolejne odkryte miejsce zaliczone!). Wybór był taaki duży, że w końcu, przynajmniej ja wzięłam kawę kokosową, która nie wchodziła w promocję. Ale i tak cena nie była zbyt wygórowana, bo 10zł chyba. Dla porównania w Starbucksie jest nawet ponad 10zł drożej.
Nie żałuję, bo kawa była naprawdę bardzo dobra.
Po kawie oczywiście był czas na zakupy, w 5 zawsze raźniej i dłuuużej haha. Jak zwykle miałam oszczędzać a wyszło jak wyszło, wydałam wszystko co do ostatniej złotówki (no bo przecież 2 część Gry o Tron się sama nie kupi, a jak to tak mieć tylko pierwszą część). Nie będę się rozpisywać co do ubrań i kosmetyków, kogo obchodzi co nosi na sobie Karolina.
Weekend krótko mówiąc udany, skończyło się na pracy, która też zleciała baardzo szybko.
Teraz też odpoczywam, zrobiłam sobie wolne dzisiaj, a jutro szkoła robi wolne mi, bo gimnazjaliści piszą testy (spóźnione powodzenia! no stress, testy nie są trudne). Wczoraj za to zafundowali mojej szkole próbną maturę z polskiego. Na głupią godzinę, bo na 13, więc dopiero przed 17 byłam w domu. Spodziewałam się czegoś znacznie gorszego, powiedzcie mi proszę jak ktoś się orientuje ile czytań ze zrozumieniem jest na maturze? U mnie było jedno + rozprawka lub wiersz i jakoś tak za mało dla mnie było, myślalam że powinny być dwa, a nie chce mi się tego sprawdzać.
Pierwszy raz zagiął mnie temat rozprawki, mniej więcej brzmiał on "czy ideał powinien być dostosowany do rzeczywistości?" do tego był fragment z Don Chichota. Nie zrozumiałam tematu, nie mogłam nawet znaleźć drugiego przykładu, jaaa, ta która czyta dużo! Wstyd. Wzięłam się więc za interpretacje wiersza. Robilam to chyba pierwszy raz, bo ani w gimnazjum ani teraz w liceum nikt nas tego nie uczy :'). Ale myślę że poszło mi nie najgorzej. Przynajmniej mam taką nadzieję.
Chyba to tyle z większych wydarzeń. Pomiędzy szkołą, nauką i wyjściami z domu gram nałogowo w simsy. Naprawdę mnie wciąągnęły. Gramgramgramgram, usunęła mi się moja 2-letnia rodzina, miałam chwilowe załamanie i założyłam następną. Jestem sobie wampirkiem, mam męża czarnoksiężnika i dzieci też jakieś magiczne. Zabawa, ze hoooho! Zastanawiam się nad simsami 4, ale w sumie nie wiem czy moje obecne z prawie wszystkimi dodatkami nie są bardziej rozbudowane póki co. Problemy Karoliny.
Długi mi ten post wyszedł. I nie zajęło mi to wcale dużo czasu. Jednak pisanie i nie myślenie przy tym to chyba najlepszy sposób. Nie wiem kiedy znowu tu napiszę. Może jutro, moża za tydzień. Szkoda, że nie mam takiej weny codziennie.