Strony

4 stycznia 2013

tytytyt

Od wczoraj nic sie nie zmieniło, nadal jestem zachrypnięta i zakatarzona. Nienawidzę miec kataru, najgorsze ze wszystkiego! ._. całą noc nie mogłam przez niego spać i przekladałam się z boku na bok, przez co znowu wstałam pozno i cały dzień chodzę zmeczona.
Dodatkowo dzisiaj dostane zeszyty do przepisania, niee lubię teego. Czas zacząc się uczyć, ponieważ niektóre oceny są wstawiane już na drugi semestr, a ten w przeciwieństwie do pierwszego jest dla mnie ważny. Mam nadzieje, że jakoś uda mi się zmobilizować, skoro umialam to zrobić w drugiej klasie.. ale nevermind.
W ogóle jest dopiero 4 stycznia, a juz mam wrazenie ze strasznie mi się dłuzy. Moze to dlatego ze od nowego roku ani razu jeszcze nie wyszłam z domu. Dzisiaj tez powinnam iść ładnie po podpis do kosciola, zeby miec juz z głowy. Alee..no cóz.


nawet tabetki juz mi się kończe, tak bardzo się nimi faszeruje haha. Robie
takie głupie zdjecia bo tak jak wspomnialam w ponizszym wpisie - innych nie moge
poki co. 

3 stycznia 2013

choroba mnie dopadua


Z góry przepraszam że zdjęcie jest pierwsze lepsze ale ani dzis a tym bardziej wczoraj nie nadaję się do robienia zdjęć. Gardło nadal mnie straszliwie boli, dodatkowo doszedł okropny katar i kaszel oraz bóle mięśni, to wszystko sprawie ze wyglądam bardzo niekorzystnie ._.
Wczoraj nie napisałam nic, bo leżałam do 12, następnie jechałam do lekarza u którego takze zleciało trochę czasu. Wracajac w domu miałam baardzo miłą niespodziankę, hyhy. Zresztą, chyba nie napisałabym nic ciekawego. Zaraz także ponownie się położę, bo już mnie bolą oczy i zaczyna głowa. Mam nadzieje, ze wykuruję się do poniedziałku, wypadałoby w końcu pojawić się w szkole. Półrocze dobiega konca a ja nie mam zadnego pojecia o swoich ocenach, czy moge je poprawic ewentualnie i jak. Chyba tak jak kazdego roku zastosuje sie do prostego stwierdzenia "to tylko pierwszy semestr", wazne aby były chociaz te 4 :)

1 stycznia 2013

pierwszy post, huehuehe



No to sylwester za nami, teraz pewnie większosc osób zastanawia się co tak naprawdę robiła po pólnocy. My z Olą na szczescie do nich nie nalezymy (chociaż tak bardzo mało brakowało, prawda Olu? c:) i dosyc spokojnie swietowalysmy Nowy Rok. Nie szkodzi, że na drugi dzien myslalysmy sobie jak to bardzo jestesmy glupie i co my w ogole robilysmy - to nadal było spokojnie. A w sumie niewazne, za rok może być podobnie spędzony :D
Na drugi dzien obudzilam się ze strasznym bólem gardła i jutro czeka mnie pierwsza w tym roku wizyta u leakrza (haha) oraz pierwsza od dłuzszego czasu. Mam nadzieje ze nie bedzie to zadne zapalenie gardła, dziwnie tak na samym poczatku wydluzac sobie wolne.