Chyba jeszcze nie nacieszylam się morskim powietrzem, bo dziś z rana wybrałam się z Kancysiem na plaże, tym razem do Sopotu. Pogoda naprawdę nam dopisała, upał, cieplutka woda....żyć nie umierać. Doprawiłam trochę swoją opaleniznę, tego lata jestem bardzo z niej zadowolona. W dodatku nareszcie miałam okazję przyjrzeć się miastu, bo w Sopocie nie bywam zbyt często, pomimo tego ze pociągiem to tylko 30 minut drogi. Oprócz pięknych budowli, zauważyłam też że nie bez powodu Sopot jest uważany za najdroższe miasto w Polsce, prawie wszystko było droższe niż w innych miejscach, łącznie z toaletą. Zakupiłam sobie tylko 2 pocztówki, bo stwierdziłam, że zacznę je kolekcjonować. Zresztą...mam już dość pamiątek znad morza!
Podsumowując...wypad się udał, zamierzamy jakoś pod koniec następnego tygodnia znowu się tam wybrać.

